W Polsce działa blisko 75 tys. sklepów internetowych, ale według szacunków działu analiz nazwa.pl tylko około…
W Polsce działa blisko 75 tys. sklepów internetowych, ale według szacunków działu analiz nazwa.pl tylko około 10% z nich wydaje na reklamę co najmniej 10 tys. zł miesięcznie. Mali sprzedawcy walczą o przetrwanie i ledwo wiążą koniec z końcem, podczas gdy największe platformy zwiększają obroty i swój udział w rynku. Brak pieniędzy na reklamę utrudnia dotarcie do klientów, a niska sprzedaż nie pozwala zwiększać wydatków na promocję. Wielu właścicieli pracuje na niskiej marży, bez kapitału potrzebnego do rozwoju. Część zamyka działalność, sprzedaje firmę większemu podmiotowi albo wraca na etat. Polski e-commerce rośnie, ale korzyści z tego wzrostu omijają zdecydowaną większość właścicieli e-biznesów.
Skala pomaga zarabiać
Według danych Dun & Bradstreet przytaczanych przez E-commerce w Praktyce liczba polskich e-sklepów zbliża się do 75 tys. Za wzrostem kryje się jednak duża rotacja: w 2025 roku powstało około 7,8 tys. takich firm, a z rejestrów wykreślono około 5,4 tys. Samo wykreślenie nie przesądza o przyczynie zakończenia działalności, ale te liczby studzą entuzjazm. Statystyka nowych sklepów nie odpowiada na najważniejsze pytanie: ilu właścicielom sprzedaż zapewnia trwałe źródło utrzymania?
Dział analiz nazwa.pl przybliża skalę wyzwania na prostym przykładzie: budżet reklamowy 10 tys. zł miesięcznie to 120 tys. zł rocznie. Miesięczny limit jest nieco wyższy od jednej przeciętnej pensji brutto w gospodarce narodowej. Przy wykorzystaniu całego budżetu i założeniu, że reklama pochłania 10% przychodów, sklep potrzebuje 1,2 mln zł rocznej sprzedaży. To przykładowy rachunek, a nie próg opłacalności każdego sklepu. Pokazuje jednak, jak dużych obrotów wymaga regularne finansowanie promocji…