Właściciel strony internetowej zwykle nie wie, z jakiego panelu korzysta jego firma hostingowa. Chce, żeby witryna działała…
Właściciel strony internetowej zwykle nie wie, z jakiego panelu korzysta jego firma hostingowa. Chce, żeby witryna działała, poczta odbierała wiadomości, a sklep przyjmował zamówienia. Problem zaczyna się wtedy, gdy panel do zarządzania hostingiem, który jest najważniejszym narzędziem, staje się słabym punktem całej usługi.
cPanel i DirectAdmin to znane pudełkowe rozwiązania do obsługi serwerów. Przez lata były atrakcyjne, bo pozwalały szybko rozpocząć działalność hostingową. Wystarczyły licencja, podstawowa konfiguracja i można było sprzedawać usługi pod własną marką. Taki niski próg wejścia pomógł wielu małym firmom zaistnieć na rynku. To, co było zaletą na starcie, w hostingu współdzielonym staje się jednak poważnym ograniczeniem.
Dobre do prostych zastosowań
cPanel i DirectAdmin mogą być użyteczne w prostych indywidualnych środowiskach. Jeżeli ktoś zarządza własnym serwerem VPS lub serwerem dedykowanym, powyższe panele mogą ułatwić obsługę poczty, domen, plików czy baz danych. W takim zastosowaniu mówimy o narzędziu pomocnym dla jednego administratora albo jednej organizacji.
Problem pojawia się wtedy, gdy ten sam model staje się podstawą usług dla wielu klientów korzystających ze współdzielonego środowiska. Hosting współdzielony wymaga czegoś więcej niż panelu instalowanego na serwerze. Należy zapewnić separację kont, kontrolę uprawnień, ograniczenie skutków błędów, szybkie reagowanie na podatności i architekturę projektowaną z myślą o wielu użytkownikach działających obok siebie…